Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Me and Bill ?? Tom ?? uhh that love...

:P

a może powrót??

...zagubiona w marzeniach... 19/06/2008 13:02:28 [komentarzy 1] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

...

...

...zagubiona w marzeniach... 11/01/2008 11:06:29 [komentarzy 1] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

...:::INFORMACJA:::...

;)
Hej;)
Może i nie wróciłam, ale czuję sentyment do tego opowiadania bo wrcają wspomnienia...
dlaczego Was nie ma ?
zapraszam na
ZANIM ODEJDE DALEKO


Wasza Zagubiona =*

...zagubiona w marzeniach... 6/11/2007 13:39:20 [komentarzy 5] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek 35 (OSTATNI)

Do Innej: no kończę…a skoro czytałaś i zaczęłaś komentować to serdecznie zapraszam do nowego, którego link podaję na dole;)
Do Kosmakuu: no w sumie odcinek jak dla mnie jest długi ;)
Do Jolievin: no się rozkręciła, ale nie martw się, bo nowe piszę;)
Do **Justunki**: Ana ma swoje życie… a opko kończę żeby zacząć kolejne bo jak wiesz wszystko się kiedyś kończy…
Do **Marceliny**: wiesz…już postanowiłam co do końca…ale opko nowe jest a link na dole;) więc zapraszam :D

DEDYKACJA DLA WSZYSTKICH…BO TO OSTATNI JUŻ ODCINEK…
I akurat jakoś tak wypadło, że moja przyjaciółka-Marta ma dziś imieninki  wszystkiego naj kochanie:*:*:*

Cóż, powiem wprost, że smutno mi kończyć to opko bo nie ukrywam, że przywiązałam się do niego…ale cóż…czytając ten odcinek zresztą ostatni…zrozumiecie te słowa, że: ‘koniec jest początkiem’. Na dole podaję link do mojego nowego opowiadania. Mam tylko nadzieję, że mnie nie opuścicie i w nowym opku też was nie zabraknie… kocham was… i zawsze będę;) a teraz już odcinek…


-myslę, że tak…
-więc powiem wprost… z Twoja dziewczyną jest cos nie tak
Bill spojrzał zdziwiony na blondyna. W jego oczach nie było nawet cienia strachu…to raczej ironia…
-co chcesz przez to powiedzieć?-zapytał
-widzisz ona jest bardzo niezdecydowana…
-możesz jaśniej?-wokalista zaczynał się już denerwować…
-Jaśniej..jaśniej…-przekomarzał się Johanes-oczywiście, że mogę..otóż widzisz Katie nie może się zdecydować kogo tak naprawdę kocha…
-jak to ?
-no albo ciebie, w końcu jesteście przecież razem…łączy was miłość…może Toma…w końcu spędziła z nim upojna noc…, a może i do mnie cos czuje…te pocałunki nie były obojętne…
Jo tu przerwał i spojrzał na osłupiałego chłopaka stojącego naprzeciw. W jego oczach malowała się dzika rozpacz i strach przed stratą tego, co mogło być piękne…
-nie wierzę Ci… po prostu Ci nie wierze…
-i tak na to nie liczyłem… ale skoro nie wierzysz to zapytaj o to Katie…-to powiedziawszy odwrócił się na pięcie i powoli odszedł.
Bill popatrzył jak odchodzi, a kiedy już całkowicie zniknął z pola widzenia, chłopak ubrał się i pobiegł do Katie.
Po drodze wpadł na Toma…nie chciał mi patrzeć prosto w oczy, bał się, że ten odgadnie co go trapi.
Jednak w końcu byli to bliźniacy.
-Bill co jest?!-zapytał starszy z braci
-nic szczególnego…
-przecież widzę i… czuje…-popatrzył ze smutkiem na brata
-bo widzisz przyszedł do mnie przed chwilą Johanes. Powiedział, że Katie jest niezdecydowana…
-jak to ?- teraz Tom był jakby w lekkim transie…
-że niby nie wie kogo kocha… Tom…, mogę Cię o coś zapytać…?
Tom bał się właśnie tego. Dokładnie wiedział o co Bill chciał go zapytać. Bał się odpowiedzi… ale nie brata tylko swojej. Wiedział, że postapił okrutnie. Skrzywdził brata, Katie, ale i siebie…bo tak naprawdę nigdy nie kochał tej dziewczyny. Zawsze była dla niego tylko celem do zaliczenia. Była trudna, więc długo się starał, a teraz kiedy mu się wreszcie udało, dotarło do niego jakim jest egoistą…
-pytaj…-odpowiedział śpiesznie…spuszczając głowę i gniotąc skrawek swojej koszuli…
-nie wiem jak Ci zadać to pytanie. Zabrzmi głupio bo jeśli to nieprawda to wyjdę na kompletnego kretyna…
-Bill…-niepewnie zaczął Dredziarz.-ja wiem o co chcesz zapytac… intryguje się zapewne czy przespałem się z Katie…Wiesz…to wszystko jest takie trudne i dziwne… Jesteś moim bratem, którego kocham za to jaki jest… Mimo to ostatnio chyba za duzo sobie pozwalam…
tak, spałem z nia…wczoraj. Ale nie miej do niej żalu bo gdyby nie moja inicjatywa do niczego by nie doszło…Wiem, że teraz moje przeprosiny jedynie Cię rozśmieszą, ale mimo to…przepraszam…
-Tom…wszystko rozumiem…jesteśmy braćmi i wybaczę Ci to oczywiście… Ale ból nigdy nie minie… To tak bardzo boli kiedy wiesz że dwie osoby, które kochasz Cię rania… a Ty nieświadomie żyjesz z tym dalej…-w tym świecie pustej gry…
Z Katie to będzie koniec…Może i będzie się tłumaczyc…, może…
I mimo to, że ją kocham to już drugi raz nie wejdę do tej samej rzeki…. To już koniec.
Jeśli chcesz to bądź z nią…bo…-ale nie dokończył bo chłopak mu przerwał…
-Bill…jest jeszcze coś o czym powinieneś wiedzieć…
-tak?
-ja jej nie kocham… Chciałem ją po prostu zaliczyć…-tu spuścił głowę…. Nie śmaił spojrzeć bratu w oczy…
-tego już za wiele… Igrałeś z miłościa… Przegiąłeś! Zniszczyłeś nam zycie… mi…. Katie…
Nie spodziewałem się, że po 18 latach kiedykolwiek mnie zranisz… pomyliłem się… -to powiedziawszy pobiegł już prosto do Katie…
Tymczasem młoda dziewczyna zamknięta w pokoju ze łzami w oczach ostrożnie zdjęła bandaże.
Nadgarstki niemiłosiernie ją paliły. Sznyty były bardzo widoczne. Ojj blizny pozostana na zawsze… Będą jako pamiątka najgorszych dni z jej życia…
Za oknem pochmurno…kilka sekund i już deszcz… bębnił niemiłosiernie, a wraz z nim po policzku dziewczyny spływały łzy…
Usłyszała pukanie… pewna, że to mama, opuściła rękawy i otworzyła drzwi…Stanęła przerażona… Zobaczyła przed soba Billa.
Nie patrzył na nią z miłościa… nie patrzył ciepło…
Jego oczy były chłodne…zaszklone. Miał pytający i jak gdyby zawiedziony wzrok.
-musimy porozmawiać…-rzucił oschle.
Dziewczyna znów zaczęła płakać. Wiedziała, że się pokłócą. Zanim jednak to nastąpi chciała choć ostatni raz go przytulic…
Zarzuciła mu ręce na szyję, lecz ten złapał ją za nie i mocno od siebie odepchnął…
Znów zasyczała z bólu…ręce tak bardzo piekły…Podszedł do niej i podwinął rękawy… Widok głębokich sznyt przyprawił go o niemiłe dreszcze . Dopiero teraz zrozumiał, że ona naprawdę tego żałuje…
Nie był jednak w stanie jej przeprosić. Czuł się jak ostatnia świnia… Nie wybaczył Tomowi mimo iż go kocha, teraz oschle i chłodno potraktował Katie mimo iż chciała się zabic…
Nie potrafił dłużej z tym życ… Przestało padać i zrobiło się cicho…dziwnie cicho…
Wyjrzały delikatne promyki słońca…
Bill otworzył drzwi i wybiegł… Dziewczyna pobiegła za nim… Biegł przez jakieś zarośla między kamieniami…
Kierował się w odludne, opustoszałe miejsce.
Nagle przed nimi ukazały się ruiny wysokiego budynku. Niebo znowu poszarzało… Nadciągała burza. Wokół zrobiło się czarno…
Bill pędem puścił się do budynku… jak w zwolnionym tempie Katie widziała go biegnącego po schodach…
Obok dziewczyny pojawił się Tom…
-on potrzebuje chwili samotności…-wyszeptał
-ty nic nie rozumiesz!!!!-wyłkała i pobiegła za Billem.
Tymczasem czarnowłosy chłopak stanął na krawędzi budynku. Spojrzał w dół gdzie ledwo co dostrzegł sylwetkę Toma…
Dredziarz dopiero teraz zrozumiał co jego brat chce zrobić, ale bał się zrobić jakikolwiek krok…
Na samą górę wbiegła Katie… Teraz oboje stali na dachu…
Bill na jego krawędzi tyłem do dziewczyny…z całkowicie rozmazanym makijażem i opuszczonymi rękoma…
-Bill-wyszeptała łamiącym się głosem…-dlaczego chcesz skoczyc…?
Po policzku chłopaka spłynęła łza… i spadła na sam dół. Próżno szukał jej w całości.
-Bill…spadniesz tak jak spadają te łzy z Twojego policzka…, nic Cię nie zatrzyma…nikt nie złapie…nie poda ręki…
Już nigdy się nie uśmiechniesz i nigdy nikt nie uśmiechnie się do Ciebie…
Zostaniesz całkiem sam w chłodnej przestrzeni…Wiesz, że możesz podać mi rękę… zacząć wszystko jeszcze raz…od nowa…
Powoli, ostrożnie odwrócił się w jej stronę. Spojrzał w jej oczy…
-nie mogę…za wiele serc skrzywdziłem… ja wybaczam, ale Ci, których zraniłem nie wybaczą… Kocham Cie…
Katie mogłaby przysiąc, że z niemych ruchów warg chłopaka ułożył się wyraz ‘żegnaj’.
Rzuciła się biegiem w jego stronę, ale on tylko odchylił się rozkładając ręce i oddając się wiatru… Spadał długo…
-Nieeeeeeeeeeeeee!!!!...
Echem rozbił się krzyk Katie… i …TRANSSSS…

***
-Kaśka!! Kaaaaśśśkaaaa!!!- wydzierała się matka…
-co? Co jest?!-młoda, śliczna dziewczyna oderwała wreszcie oczy od teledysku ‘spring nicht’. W jednej chwili zdała sobie sprawę, że przez te 4 minuty piosenki wyobraziła sobie całe swoje życie… jej fantazja przeszła samą siebie…
otarła łzę…i poszła za matka do samochodu…

***
PEWNIE SPODZIEWALIŚCIE SIĘ INNEGO ZAKOŃCZENIA… :D
Oto moje nowe opowiadanie…
Zanim Odejdę Daleko...
Nowe opowiadanie to nowa ja… -przekonacie się…
Papa… :*
kÓcham <33


...zagubiona w marzeniach... 29/07/2007 13:10:54 [komentarzy 123] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek trzydziesty czwarty

Do Akaszy i Diany: Kończę już to opowiadanie dlatego ostatnie odcinki lecą na spontan bo tak ma być… jeśli przeczytasz zakończenie to zrozumiesz dlaczego wszystko działo się tak bardzo szybko…

Ok… krótki wstępik? Cóż…
Przykro to mówić, ale to już przedostatni odcinek tego opowiadania…


a dedykacja tym razem dla Laury… za co ? za to, że zawsze jest i czyta odcinki :P :*:*:* kiss kochanie :*:*


no to już odcinek…

34.

Jasne promienie wpadały do pokoju. Niebezpiecznie dawały znać, że jest już nowy dzień…
Dwoje młodych leżało na łóżku beztrosko się przytulając…
-Katie śpiochu wstawaj…-cicho wyszeptał Tom pochylając się nad dziewczyną…
-ojj Bill cicho bądź…ja jeszcze śpię…
-jaki Bill?! No wypraszam sobie…!
-ah Tom przepraszam Cie… zapomniałam…
-a myślałem, że tego się nie zapomina…
-oj już nie ważne… nie chce Cię pospieszać ale powinieneś już iść…
Chłopak spojrzał z litością na rozczochraną dziewczynę, wstał, ubrał się i czule pocałował.
Potem wyszedł i zostawił ją w pokoju…
***Boże… czuje się taka brudna… co ja narobiłam ??***
Dziewczyna biła się z własnymi myślami… coraz bardziej się nienawidząc…
Tymczasem wróciła matka.
-Katie aniołku już wstałaś? -zapytała widząc córkę w kuchni…
-tak, ale zaraz idę pod prysznic…
-dobrze. Zrobić ci śniadanie ?
-jak możesz….-uśmiechnęła się i weszła do łazienki…
Stanęła przed lustrem. Popatrzyła na swoją twarz, ręce i ciało. Oparła się o zimne kafelki i zaczęła płakać.
***Jak mogłam zrobić cos takiego Billowi?! No jak ?!***-łkała osuwając się na podłogę…
Przez łzy już nic nie widziała. Wczoraj była pewna (?) że Tom to ten, którego kocha… teraz zdała sobie sprawę, że to było tylko pod wpływem chwili.
Tylko nie miała już sił by wytłumaczyć to Billowi. Rozejrzała się po łazience. Jej uwagę przykuła maszynka do golenia. Wyjęła ją z szafki i rozwaliła na kawałeczki. Wyjęła z niej żyletkę i bez zbędnego żalu kilkakrotnie pociągnęła po nadgarstkach.
Nic jej nie zatrzymywało. Dokoła tryskała krew brudząc posadzkę i ściany. Ale dziewczyna nie przestawała. Nagle usłyszała pukanie.
-Katie wszystko w porządku?
-tak tak mamo-odpowiedziała w bólu…
Głos i troska matki spowodowały delikatny przełom w tym co robiła… odłożyła żyletkę i spojrzała na ręce… były całe pocięte
Dookoła wszystko opływało we krwi.
Obmyła ręce, pościerała lady w łazience, okryła się szlafrokiem i wyszła.
-śniadanie już gotowe
-zaraz schodzę…
Kiedy Katie ubierała się w pokoju do domu dziewczyny przyszedł Bill.
-dzień dobry. Jest Katie?
-tak, jest na górze. Poczekaj zaraz zejdzie.
-dobrze.- chłopak usiadł przy stole i spokojnie czekał na Katie.
Tymczasem niczego nie świadoma dziewczyna zabandażowała ręce, założyła bluzkę z długim rękawem i zbiegła do kuchni.
-już jestem mamo… Bill?????!!!! Co Ty tu robisz?
-to źle, że przyszedłem? -zdziwił się…
-nie, ale…eee zaskoczyłeś mnie-szybko skłamała
Chłopak podszedł do Katie i złapał ja za ręce… Syknęła z bólu. Bill spojrzał na nią niepewnie, ale ta wyrwała się mu i wybiegła. Stał chwilkę osłupiały, ale kiedy pokojarzył fakty wybiegł za nią.
Tymczasem dziewczyna skierowała się do parku. Spodziewała się, że Bill będzie jej szukał i chciała się schować.
Po drodze spotkała Jo…
-O! i znów się spotykamy? -powiedział z uśmiechem
-pogadamy innym razem, teraz mi pomóż
-ale jak? -zapytał szczerze zdziwiony
-biegnie tu Bill. Muszę się gdzieś przed nim schować… i to jak najszybciej.
-no dobra. Więc chodź tam-wskazał na wąską dróżkę prowadzącą w niewielki lasek.
Katie się nie zawahała. Złapała chłopaka za rękę i pobiegła za nim. Biegli jakiś czas aż w końcu zatrzymali się w opustoszałym miejscu.
-Myślę, że tu Cię nie znajdzie…
-dziękuję-powiedziała i pocałowała Jo w policzek. Spojrzał na nią dyskretnie. Na delikatne rysy twarzy, na smukłą sylwetkę… na oczy i usta. Nieznacznie się do niej przybliżył, objął ją w pasie i pocałował. Nie zwalniał uścisku mimo jej prób uwolnienia się. Jednak po chwili puścił i przeprosił.
Zrezygnowana dziewczyna usiadła na murku i popatrzyła na Jo.
-widzę, że coś złego się wydarzyło? -zapytał
-nie, nie… wydaje ci się tylko….
-a jednak…
spojrzała powtórnie na niego i zaczęła opowiadać… Opowiedziała o tym że zdradziła Billa, opowiedziała o nocy z Tomem…
słuchał jej uważnie i knuł plany o których nie miała pojęcia…
-myślę, że powinnaś już wracać… mama będzie się o ciebie martwic…
-masz racje…
Po chwili wracali do parku…tymczasem zrezygnowany Bill ze smutkiem powrócił do domu.
Katie zaraz po powrocie zamknęła się w pokoju. Natomiast Jo odwiedził Billa.
-cześć…słuchaj możemy pogadać? -zapytał stając w progu…zaskoczonego ta nagłą wizytą czarnowłosego…


***
Jak widzicie wszystko się sypie, ale miejmy nadzieję, że będzie ok…
Następny odcinek (ostatni) za 15 komentarzy…
Buźka skarby :*:*




...zagubiona w marzeniach... 25/07/2007 23:35:51 [komentarzy 16] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek 33 ^^

Do Tysi: nio ja wiem :D, a w tym odcinku coś dla Ciebie skoro kochasz Tomasza ^^
Do Dominiki: nmzc;)

Ok., więc na początku poinformuję, że szkoda mi się z Wami rozstawać , ale wyjeżdżam i nie wiem czy będę za 2 czy za 3 tygodnie, ale jak tylko wrócę to obiecuję, że napiszę…
Za to teraz daję dłuższy i ciekawszy (?) odcinek…
A dedykacje są dwie tym razem:
Pierwsza dla Tysi (za to, że miło mi się z Tobą rozmawia)
A druga dla Kaśśś za to, że jesteś ot tak po prostu…

Ok. a teraz już odcinek…

***

-Tom, nie… proszę… ja nie mogę…
-ale Katie… pocałowałaś mnie… nie zaprzeczaj, że nie jestem Ci obojętny…
-Tom…jesteś dla mnie ważny, ale jako przyjaciel… rozumiesz? Nikt więcej… to Billa tak naprawdę kocham, postaraj się mnie zrozumieć… proszę…
-Katie nie potrafię tego pojąć… nigdy nie czułem się tak jak teraz… nigdy nie czułem do dziewczyny czegoś takiego jak czuję do Ciebie…
ale pewnie mi nawet nie wierzysz…
-Tom…wierzę…naprawdę wierzę, ale…
tu już nie było mi dane dokończyć, ponieważ zajął mi usta pocałunkiem…
nagle rozległo się pukanie do drzwi…
-Tom…to moja mama i co teraz?
-nie bój się-wyszeptał-drzwi są zamknięte…a reszta…już zależy od Ciebie, więc?
-mamo! Daj mi spokój, chcę być teraz sama… jestem zmęczona…
-na pewno dobrze się czujesz?
-tak mamo…
-ok., to ja idę do pracy… dziś mam zmianę..
-dobrze…-odpowiedziałam już drżącym głosem słysząc jak moja rodzicielka wychodzi z domu…
zostałam sama z Tomem… czyżbym się bała?!
Usiadł na łóżku. Przez chwilę tępo wpatrywał się w podłogę… sama nie wiem o czym myślał, ale chyba bałam się domyślać. Zastanawiałam się tylko czego ode mnie oczekuje…
W całym moim pokoju panował nieład, porozrzucane ubrania, gazety, zeszyty i płyty…
Tylko łóżko na którym siedzieliśmy było zasłane.
-Katie? –cichutko spytał…
-tak?
-czy mogę ostatni raz Cię pocałować zanim to wszystko się skończy?
-ale Tom, uważam że to nie na miejscu, ja chodzę z Billem…
-kochasz go?
-tak…-odpowiedziałam łamiącym się głosem…
Chłopak odwrócił się przodem do mnie, usiadł blisko i popatrzył mi w oczy…
-więc z tym o czym myślę nie będzie problemu… kochasz go więc się nie uda… przykre, ale to uszanuję…
bo…bo ja Cię kocham…
zatkało mnie… słyszałam teraz te słowa wypowiedziane szeptem z ust chłopaka po którym nie mogłam nigdy się tego spodziewać…
patrzyłam w te ciepłe orzechowe oczy i poddałam się bo nie potrafiłam się mu oprzeć…
Zobaczył moją słabość… delikatnie dotknął mojej dłoni…
-Tom, ale…
-ciii… -powiedział, po czym przysunął się do mnie, odgarnął moje włosy i delikatnie musnął moją szyję…
wydałam z siebie zduszony jęk…więc powtórzył to jeszcze raz…
mimowolnie zdjęłam mu czapkę…
spojrzał na mnie, ale nie był to pytający wzrok, raczej na wpół szczęśliwy…
pocałował mnie w policzek… spodobało mi się… i zrobiłam to samo, kątem oka widziałam jak na jego twarz wkrada się delikatny cień uśmiechu…
palcami, delikatnie przejechał po moim ramieniu… wzdrygnęłam się, przeszły mnie dreszcze…
uśmiechnął się i pocałował w ramię… spojrzałam mu głęboko w oczy. Dzieliło nas od siebie zaledwie kilka milimetrów…
Przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował. Najpierw delikatnie ustami jeździł po moich ustach, potem lekko je uchylając bawił się nimi…czułam zimny kolczyk, podobało mi się, nie mogłam zaprzeczyc… z wieży słyszałam balladę, światło było zgaszone… czułam ciepło bijące od tego chłopaka, ale zarazem byłam taka pogubiona…
Tom delikatnie położył mnie na łóżku, oparł się rękoma o poduszki i znów zaczął mnie całować…
Tym razem się wyrwałam…
-Tom opamiętaj się do cholery bo ja już nie…
i znów ten pocałunek… nie potrafiłam mu tego odmówić… moje usta milkły oddając się jego pocałunkom…
był tak delikatny, że aż nie mogłam w to uwierzyć… w końcu zrezygnowana oddałam mu pocałunek…
wtedy ruchy jego warg stały się bardziej zachłanne…
chwilę później już czułam jego język pomiędzy moimi ustami… nie odmówiłam bo nie miałam jak… nasze oddechy stawały się szybkie i płytkie…a pocałunki pełne namiętności…
przestałam normalnie myśleć… teraz nie liczyło się już nic poza Tomem…
Chłopak wplótł swoje ręce w moje włosy… a ja zarzuciłam mu ręce na kark…
Oderwał się ode mnie i popatrzył mi prosto w oczy…
-Katie…czy Ty… tego …ee… chcesz?
-nie pytaj Tom… nie pytaj…
już więcej o nic nie pytał… ponownie zaczął mnie całować delikatnie zsuwając ze mnie moją koszulę…
zostałam w bieliźnie… nie patrzył na mnie więc nie czułam skrępowania… jak na razie…
rękoma zjechałam mu po plecach i zatrzymałam się na szerokich spodniach… przez myśl mi przeszło… ‘Katie wariatko jeszcze mi nie mów że go rozbierzesz’…
roześmiałam się, na co Tom przerwał swoje pieszczoty i spojrzał na mnie tym razem pytającym wzrokiem…
miałam dobrą zabawę… popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się…
-ojj Tom kochasiu… śmieję się bo mi z Tobą dobrze…
popatrzył się dosyć krytycznie ale po chwili poczułam jego ręce na swoich plecach…
chciał mnie pozbawić pierwszej części bielizny co chwilowo zatrzymałam ściągając mu spodnie…
nie miałam z tym większego problemu…
została koszulka… grzecznie pozwolił się rozebrać co skwitowałam gromkim śmiechem…
w końcu i on sam się roześmiał, ale nie trwało to długo gdyż powrócił do swoich ‘czynności…’
tym razem nie miałam już jak opóźnić następstw jego działania…
pozbawił mnie górnej a potem dolnej części bielizny…
nawet nie wiem kiedy przykrył nas kołdrą…
zaskoczył mnie …
nie był nachalny… był delikatny i czuły… jego ręce błądziły po moim ciele ale się nie broniłam bo i po co?
Przesuwałam dłońmi po jego klatce piersiowej wywołując u niego dreszcze…
Całował coraz niżej… usta, szyję, ramiona, dekolt, piersi…
Potem brzuch co wywołało u mnie łaskotki. Rzucałam się na wszystkie strony a on się śmiał…
To był taki słodki, szczery śmiech…
Uwiesiłam mu się na szyi i pocałowałam go… ale już nie tak delikatnie jak to miałam w zwyczaju…
Były to konkretne pocałunki przez które doprowadzaliśmy się prawie do obłędu…
Objął mnie mocno, przycisnął do siebie nie przestając całować…
Mając zamknięte oczy mogłam sobie wszystko tylko wyobrażać…
Słyszałam płytki i szybki oddech Toma, czułam kropelki potu na swojej twarzy… czułam gorąco bijące od tego chłopaka…
W końcu poczułam ból…ale już nie taki wielki jak za pierwszym razem…
Tylko, że pierwszy raz był krótki, bardzo krótki…
-Tom, błagam przestań…
-nie
-Tom!! Ja Cię proszę…
-ojj Katie daj spokój…jeszcze chwilke…
-nie, Tom ja już nie mogę…
chciałam mu się wyrwać… czułam się dziwnie, ni to ból ni to przyjemne uczucie…
ale on mi to uniemożliwiał wchodząc głębiej, mocniej… ale…delikatnie (?)
przestało boleć a uczucie przyjemności rosło z każdą minutą…
widziałam przez łzy uśmiech Toma… jego twarz która przybliżała się do mnie…
chwile potem już czułam jego usta na swoich…
rozchyliłam je poddając się pocałunkom…
Już dłużej nie mogłam wytrzymać. Tom dobrze wiedział co robi zatykając mi usta pocałunkiem. Chciałam krzyczeć i nie mogłam…
Rzucałam się po całym łóżku co doprowadzało mnie niestety do jeszcze głębszych doznań… było miło, naprawdę ale chciałam to już skończyć…
Jednak on nadal pozostawał przy swoim…
Widziałam, że był zadowolony, szczęśliwy…
Przejechałam pazurkami po jego plecach co okazało się dla niego dosyć bolesne… jednak zrozumiał…
Nadal jednak było mu mało…
Oderwałam się od jego ust i wreszcie mogłam krzyczeć… nie bronił mi wchodząc jeszcze głębiej…
Jego ruchy sprawiły, że nie wiedziałam o niczym co się dzieje wokół mnie…
Jego pieszczoty stawały się dla mnie czymś czego już nie mogłam znieść…
Nie mogłam a mimo to musiałam…
Pocałowałam go a chcąc odreagować te pocałunki były jeszcze bardziej podniecające…
Teraz i sam Tom nie miał już siły, kilka gwałtownych ruchów doprowadziło mnie do szczytu…
Koniec… wreszcie się uwolniłam…
Powoli wyszedł… położył się obok mnie delikatnie gładząc mój policzek…
-Katie… byłaś wspaniała…
-Tom… to było boskie…
-możemy to powtórzyć-odpowiedział z uśmiechem i pocałował mnie…
-nie wiem czy będzie okazja-odpowiedziałam cwaniacko…
nagle uświadomiłam sobie co tak naprawdę się stało…
-Tom!!
-tak ?
-ale przecież Bill… on… ee… on się nie może dowiedzieć…
-ok., ja mu nie powiem
-ale czuję się z tym nie fair… źle mi z tą myślą…
-oj kotku… -przytulił mnie… -nie masz się czym przejmować, on się nie dowie…
-ale wtedy wychodzi na to, że … że Ty masz mnie gdzieś…
-ja? Nie… tylko ty wolisz mojego brata…-odpowiedział już smutniej…
-Tom?
-yhy?
-kocham Cie…
te słowa wywołały ogromny uśmiech na twarzy chłopaka…
przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował…
-idziemy spać?
-idziemy
tej nocy coś zrozumiałam… to nie Bill jest moim przeznaczeniem… i o tym muszę mu powiedzieć…

***
odcinek next uhm może za 2 tygodnie...... albo wcześniej jeżeli mnie zaskoczycie komentarzami ^^
kocham Was
wasza Zagubiona w marzeniach :*:*
<33
miłych wakacji skarby^^
a to jest mój i mojej przyjaciółki blog więc jeśli macie siłę to przeczytajcie 1 odcinek;*
NIE UMIEM JUŻ MARZYĆ

...zagubiona w marzeniach... 10/07/2007 21:51:50 [komentarzy 30] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek 32

Wiecie co? Sama nie wiedziałam, że tyle odcinków dam...
nie wiem ile jeszcze pociągnie to opo... nie wiem jak się skończy... nie wiem nic...

Do Pati16: wiesz...dziękuję za ten komentarz:) potrzebowałam takich słów. Dzięki Tobie wiem, że zmierzam ku lepszemu, a nie odwrotnie :*
Do Ciszy: nie toleruję spamu!!!!!
Do Monisi: więc zapraszam częściej ;)

i to na tyle, dłużej w napięciu nie trzymam...
czytajcie :P

...
-Mama? Co Ty tu robisz?!
-tak się składa, że wróciłam z pracy i co zastaję??? to ja Ci tak ufałam a Ty eh! szkoda mi nawet z Tobą rozmawiać...!!
-ale mamo ja ci to wszystko zaraz wyjaśnię... bo widzisz ja i Bill...
-wiesz co Katie? ja to już pójdę, dość problemów przeze mnie...
-nie Bill, czekaj...
-nie, jednak pójdę...
-drogi chłopcze, ja cię nie wyganiam, po prostu chcę porozmawiać z córką a skoro jesteście JUŻ tak blisko to możesz zostać...
-ee pani nie jest zła?
-nie, tylko zaskoczona :)
widząc uśmiech na twarzy matki poczułam ciepło, kochała mnie i teraz dla mnie tylko to się tak naprawdę liczyło :)
...
nasza rozmowa trwała z jakieś dwie godziny, paplanina mamy ale jaka :D była ciepła w stosunku do Billa, kochana dla mnie, ufała i czułam to ...
tylko wróciło wspomnienie o Tomie... dlaczego on tak mnie rani...? dlaczego ja ciągle o nim myślę...?
...
Bill wrócił do siebie, w końcu Jost go dorwał, nie może mieć przecież aż tyle spokoju, wiedziałam równocześnie że Tom jest z nimi i nie miałam się czego obawiać...
wyszłam na spacer, sama bo Any nie było :/
...
"wczoraj znów, zamknęłam głośno drzwi, nie powiedziałam nic...
spaliłam jakiś most, pozostawiłam..."
szłam powoli drogą patrząc na przechodniów i słuchając muzyki, próbowałam za wszelką cenę zrozumieć Toma... eh i znowu Tom-skarciłam się w myślach, że zbyt często zaprząta mi głowę...
zamyślona wpadłam na jakiegoś chłopaka, przeprosiłam i udałam się dalej...
znów było mi źle, znów te setki wspomnień no i kolejny ból...
ktoś złapał mnie za rękę, machinalnie się odwróciłam i mnie wryło...
to nikt inny jak Johanes...
-czego Ty do cholery znowu ode mnie chcesz?!
-nic... tak tylko Cię zatrzymałem... może masz ochotę na spacer? bo jakoś tak sama smutnie chodzisz...
-nie mam ochoty na nic co jest związane z Tobą juz mi raz plany pokrzyżowałeś teraz Ci się nie uda, sory pa!
i poszłam dalej, jednak chłopak nie odpuścił...
-ale czekaj Katie... Przecież już nic Ci nie zrobiłem, rozmawiałem z Tomem i wszystko wyjaśniłem, już nikt nie ma o nic pretensji a niewinny spacer chyba do niczego nie zobowiązuje?
-no w sumie nie-spojrzałam na niego podejrzliwie ale po raz kolejny zaufałam...
...
przechadzalismy się parkowymi alejami śmiejąc się z głupot, opowiadając sobie historie z dzieciństwa, swoje pierwsze miłości i zawody sercowe...
było miło, ale czas już wracać...
-Katie...dzięki za ten spacer, było fajnie i cieszę się że już wszystko sobie wyjaśniliśmy, jesteś cudowną dziewczyną i nie ukrywam, że zazdroszczę takiego skarbu Kaulitzowi... ,masz jutro czas?
-ee mam-odpowiedziałam bez zastanowienia i wrociłam do domu bez pożegnania, chciałam jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju...
-mamo!!! był tu Bill?
-nie, nikogo nie było, gdzie się podziewałaś?
-byłam się przejść...
-ok, umyj ręce i chodz na kolację...
-już schodze...
...
kolacja ... bleee i znów musiałam tyle jeść...
wróciłam do pokoju i walnęłam się na łóżko, co mi tam... będę tak leżeć i myśleć o niczym, włączyłąm muzykę i zapomniałam się razem ze słowami piosenki, nie była optymistyczna, taka jak ja...
ktoś cicho uchylił drzwi, chwilę potem usłyszłam lekkie puknięcie co oznaczało zamknięcie ich...
nie miałam nawet zamiaru otwierać oczu...
-mama??
nikt nie odpowiedział poczułam tylko czyjeś gorące usta na swoich oddałam się pocałunkom bez pamięci...
tylko później poczułam kolczyk na jego wardze...
już wiedziałam, że to nie Bill...
i kolejny raz to samo...
DLACZEGO TO AKURAT MUSI BYĆ ZAWSZE TOM?????!!!!

***
mam nadzieję, że choć trochę się wam podobało bo mi wcale :/
następna za 15 ^^
kocham <33
ciao :*

...zagubiona w marzeniach... 8/07/2007 15:11:49 [komentarzy 14] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek 31

Witam hah już 31 odcinek sama nie wiem jak ja do tego doszłam;)
ok... teraz szybciutko odpowiedzi, mał informacja i już odcinek;)

do Panny Nikt oj Kaśśś wiedział, nie wiedział, dowiesz się z odcinka;)
do Repress tego nie mogę zdradzić xD

I SKARBY MOJE ! JESLI CHODZI O CZAT TO BEDZIE 19.06 O GODZINIE 21.00 !!!

dedykacja taka specjalna dla Kaśśś za to że jest zawsze wtedy gdy jej potrzebuje;)


a teraz juz odcinek;)


*Boże... i co ja teraz zrobię? jak ja się mu wytłumaczę? dlaczego on to zrobił...?! kolejny raz mnie oszukał, tak bardzo mu zależy żeby zepsuć to co jest piekne?
nie!!! tak nie może być... tylko jak ja teraz spojrzę Billowi w oczy?? jak;( ?
*

***
-Cześć Bill!-Tom jakgdyby nigdy nic przywitał brata w domu rzucając się z usmiechem na kanapę...
-mówię Ci stary jaka ta Twoja laska jest niezła... byliśmy dzisiaj na spacerze.,.. i chyba nie tylko...
-o czym Ty w ogole gadasz ??
-no jakto? Byłem teraz z Twoją panna... mówię Ci stary nie wiesz co tracisz... jak ona świetnie całuje...
-odwal się od niej albo...
-albo co?- Tom wstał do brata...-myslisz że ja nie mam uczuć? mylisz się! kocham Katie!
-ale to moja dziewczyna! masz sie więcej do niej nie zbliżać...!!!
-Twoja... hm wiesz co? jesteś śmieszny! masz dziewczyne? cóż... Ty nie potrafisz się nwet przespać z dziewczyną! boisz się że coś Ci się stanie... ona woli mnie... ja to przynajmniej wiem co to sex-Tom się roześmiał
-spieprzaj!
Kiedy Bill to wykrzyczał, wybiegł z domu.
Biegł przed siebie z całych sił i wkońcu dobiegł do domu Katie. Bez chwili namysłu zapukał.
-prosze...-usłyszał...
otworzyła mu Katie...
-ee...Bill???
-a co? spodziewałaś się Toma???
-nie... Bill ja ... ja... nieważne...
Bill spojrzał na Katie... miała spuszczoną głowę i nie widział wyrazu jej twarzy ale czuł że jest smutna...
podniósł jej podbródek i dopiero wtedy zauwazył, że jej oczy pełne są łez...
-Katie kochanie, ja wiem, że to nie Twoja wina... już dobrze... nie przejmujmy się moim bratem, jest ostatnio jakiś dziwny...
Chłopak przytulił ją mocno do siebie i odetchnął... czy to było z ulgą...?? mozliwe, bo tak naprawdę to chciał żeby zawsze wszystko było ok...
bał się... ale czego? czy Tom miał rację...?
Billowi wpadł do głowy szelmowski pomysł...
weszli do domu i Bill usiadł w salonie.
-przynieść Ci coś do picia?-zapytała Katie...
-a to jesteś sama w domu?
-tak, mama wróci dopiero poznym wieczorem
-aha. no przynieś jak możesz...
Kiedy dziewczyna poszła po napój, Bill zastanowił się na szybko jeszcze raz czy jego pomysł aby napewno jest dobry, kiedy się upewnił, że tak nadeszła Katie...
-usiądź tu koło mnie skarbie...
-i tak bym usiadła;)
-kocham Cie wiesz?
-no nie wiem nie wiem...
-a to w sumie dobrze się składa...
-jakto?-dziewczyna sie zdziwiła jego odpowiedzią...
-bo widzisz... eh jakby Ci to powiedzieć...
Nachylił się nad dziewczyną i delikatnie musnął jej wargi... nie odsunęła się, nawet się nie odezwała... czekała na jeszcze...
...
Bill delikatnie się odsunął od dziewczyny i spojrzał jej głęboko w oczy...
-Katie... kochasz mnie?
-głupie pytanie-odpowiedziała i teraz to ona musnęła go delikatnie
podziałało, bo Bill poczuł dreszcze...
przybliżył się do niej i delikatnie pocałował, oddała pocałunek więc powtórzył...
ich delikatne muśnięcia zamieniły się w bardziej zachłanne buziaki aż w końcu w namiętne pocałunki... Chłopak położył ją na kanapie i znowu zaczął całować, była taka szczęśliwa...
całowała kogoś kogo naprawdę kochała i wiedziała że teraz też jest kochana...
Bill dłonią przejechał po ramieniu dziewczyny, zadrżała, poczuł to i spojrzał na jej twarz... była zakłopotana, a może zawstydzona...?!
pocałował ją krótko i delikatnie i ponownie sapojrzał jej w oczy, przejechała otwartą dłonią po jego policzku...
-jesteś dla mnie wszystkim skarbie-powiedziała utwierdzając Billa tym samym że go kocha...
zblizył do niej swoją twarz i ponownie zaczął całować ... delikatnie zsunął jej spódniczkę... nawet nie poczuła...
ustami zjechał na szyję... nie wiedział, że KAtie rozbroi to totalnie...
jęknęła co doprowadziło Billa do szczęścia, teraz już się nie krępując, delikatnie rozpiął jej bluzkę... spojrzała na niego niepewnie i odsunął na chwilę swoją twarz od niej patrząc jej w oczy, jednak po chwili Katie połozyła mu rękę na karku i przyciągnęła do siebie
Zdjęła mu koszulę a wtedy Bill uzmysłowił sobie jak bardzo się boi...
ale wiedział, że teraz nie może się już wycofać...
zdjął jej bluzkę... została teraz w samej bieliznie... odpiął spodnie i zrzucił je na podłogę...
teraz i on był w bieliźnie...
dziewczyna przejechała ręką po jego klatce piersiowej nie odrywając od niego ust...
te pocałunki niesamowicie ich do siebie zbliżyły...
chłopak delikatnie jednak zdecydowanie rozpiął jej stanik tym samym pozbywając się pierwszej części bielizny jaką miała na sobie... zadrżała... poczuł to wyraźnie... nachylił się i szepnął jej czule do uch:
-nie bój się...
poczuła niesamowite ciepło, już wiedziała że to ten którego kocha...
chwilę później nie mieli juz nic na sobie... tylko oni... jedność? jeszcze nie, a jednak...
Całował ją po szyi, zjeżdżając coraz niżej...
nie wstydziła się go... oddawała pocałunki jednak coraz bardziej się stresowała...
dwa spleciona ze sobą ciała... kochali się... w dwóch znaczeniach a jednym sensie...
objął ją, mocno przytulił i... usłyszawszy cichy a jednak przeciągły jęk dziewczyny zrozumiał, że właśnie teraz stali się jednością...
spojrzał na nią... miała oczy pełne łez ale była szczęśliwa...
zjednoczeni i przytuleni, zmęczeni zasnęli...


nazajutrz...
-KATIE!!!!!!!!!!-usłyszeli okropny wrzask...

***
***
***
OK... nie pomyślcie,że zboczona jestem ale pisałam jakos tak na szybko^^
nastepny odcinek oczywiście za 20 komentarzy, i przypominam wam skarby o czacieD

TU KLIKAMY ABY WEJŚĆ NA CZAT

...zagubiona w marzeniach... 18/06/2007 17:14:27 [komentarzy 79] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek 30

na samym początku przepraszam !!!!
ale już nie przynudzam tylko przechodzę do odcinka a dedykacja dla wszystkich wytrwałych, którzy czekali na nowy odcinek


***
w słonecznym pokoju ze słuchawkami na uszach siedziała Katie... z utęsknieniem wyczekiwała na najmniejszy chociaż sygnał od Billa...
nie dzwonił, nie pisał, nie przyszedł już prawie cały dzień.
Nie dość że przygnębiało ją to obojętne zachowanie to jeszcze przyplątała się paskudna myśl, że niedługo będzie musiała wyjechać do Bayern na konkurs tańca. Zostawi Billa na całe dwa tygodnie.
-oszaleje bez niego! co jest z nim nie tak? dlaczego nie dzwoni?
nagle drzwi od pokoju otworzyły się i stanęła w nich matka dziewczyny
-córeczko ktoś do Ciebie.
-gdzie?
-czeka na dole
-kto?-coraz bardziej szczęśliwa Katie wypytywała matkę
-uroczy młodzieniec, no chodź już a nie będziesz zasypywać mnie jakimiś głupimi pytaniami
Szczęśliwa dziewczyna pewna rychłego spotkania ze swoim chłopakiem zbiegła ochoczo na dół i zatrzymała się nagle w połowie schodów.
Zamiast Billa zobaczyła tam jego brata.
-yyy...
-coś nie tak? wiem, że pewnie spodziewałaś się kogoś innego, ale Bill nie ma teraz czasu i poprosił mnie, żebym dotrzymał Ci towarzystwa.
-aha... nie no w porządku
-zabieram Cie na spacer więc zakładaj buty i lecimy:)
spojrzałam na Toma, jego dredy spięte gumką z tyłu głowy były takie smieszne... w ogóle sam Tom wydawał mi się zabawny, ale sympatyczny i bardzo przyjacielski.
Ubrałam się szybko i wyszłam z nim na zewnątrz.

***
patrzył na jej zgrabne nogi, na delikatne rysy twarzy... obserwował jej ruchy ... mierzył ją wzrokiem...
-ejj co jest?
-co? a tak, sorki... mówiłaś coś?
roześmiała się...
- nie nie tylko słodko wygladałeś jak się tak na mnie patrzyłeś...
nagle Tom się zatrzymał. Spojrzał na roześmianą buxkę dziewczyny i przeniósł wzrok w jej błękitne oczy zatapiając w nich równocześnie swoje czekoladowe tęczówki
oniemiała, nie potrafiła wymówić nawet słowa, tylko stała jak zahipnotyzowana ze wzrokiem utkwionym w słodkich oczach chłopaka stojącego naprzeciwko.
dokoła nich rozciągało się małe wybrzeże a w oddali szemrtało jezioro.
Byli tylko we dwoje, zapatrzeni w siebie, tylko oni i nic więcej...
Tom nieznacznie przybliżył się do niepewnej dziewczyny i ujął jej twarz w swoje dłonie.
nie broniła się, nie wyrywała, była po prostu zaskoczona...
spojrzał jej jeszcze głębiej w oczy i przysunął swoją twarz do jej twarzy.
Nie odsunęła się mimo tej bliskości
delikatnie objął ją w talii i czule musnął jej usta...
Nie potrafił się otrząsnąć. Spojrzała na niego i wykonała dokładnie taki sam gest.
Zauważyła jak usta chłopaka układają się w delikatny łuk.
Zapomniała o wszystkim, teraz liczył się już tylko on...
Delikatnie przysunął ją do siebie i pocałował. W pełni oddała sie jego pocałunkom z każdą chwila pragnąc go coraz bardziej.
kiedy odsunęli się od siebie oboje spuścili głowę...
Katie z powodu rumieńca, Tom z powodu nagłego przypływu myśli, że rujnuje bratu życie...
***
ale przecież tego chciała, dlaczego się nie odsunęła kiedy ją pocałowałem, dlaczego nie odepchnęła mnie najzwyczajniej na świecie...?
to chyba nie jest zwyczajna zemsta na Billu... ja po prostu kocham tą dziewczynę...
tylko rujnuję jej życie...
ona nie kocha mnie tylko jego, a ja kolejny raz nie potrafię zrozumieć co to jest miłość...

***
powinniśmy juz wracać-jest dosyć późno-odezwała się widząc, że chłopak najwyraźniej bije się z jakimiś myślami
-tak, wiem. Nie jest Ci zimno?
-nie, jest ok...-uśmiechnęła się blado i wróciła do domu
Wbiegła do pokoju i spojrzała na telefon, na którym było ok 24 nieodebranych połączeń i kilka sms'ów od Billa
***
co się z Tobą dzieje? dlaczego nie odbierasz telefonów? dlaczego nie ma Cię w domu?
i ostatnie najważniejsze...
dlaczego poszłaś z Tomem...?
***
przeczytała tego smsa płacząc...
już wiedziała co jest grane...
Tom ją po prostu oszukał!...
***
***
***
następny odcinek za 15 komci, bo już teraz mam czas;)
kocham Was moje skarby;)


...zagubiona w marzeniach... 15/06/2007 17:45:05 [komentarzy 18] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

odcinek 29

Do fucking-princess: ajj rozpływam się po Twoim komentarzuJ dziękuję za te słowa, mobilizujesz mnie do dalszego pisaniaJ
Do Ann: a książkę zamierzałam napisać kiedyś;)
Do Pisarki: nio nie wiem czy KP się jeszcze pojawi w opku;)
Do Agusi: to kolejny komentarz który mnie pozytywnie mobilizuje;) thx;*
Do Lost Angel*: nio miłość jak miłość…zaskakuje…

Uwaga!!! Postanowiłam założyć chata… specjalnie dla Was kochani…
Niestety często mnie na nim nie będzie, ale możecie przecież ze mną pogadać o jakichś ustalonych godzinkach;)
Oto link chata:
CHAT FOR MY FRIENDS

a teraz już zapraszam do lekturki opowiadanka;)

zamknęłam cichutko za sobą drzwi… odwróciłam się i właśnie w tym momencie dopadła mnie ogromna trema… zastanawiałam się co ja tu do cholery robię?! Przecież lubię tańczyć! A teraz tak się bałam. Przede mną siedziała pięcioosobowa komisja. Po raz pierwszy ogarnęła mnie panika przed występem publicznym, a to przecież tylko głupie pięć osób.
Jakiś mężczyzna włączył muzykę i już od pierwszych ruchów poczułam że strach mija a mięśnie powoli się rozluźniają. Postanowiłam maksymalnie wczuć się w rytm i udało się… nogi niosły mnie po parkiecie a i rozum na chwilkę zapomniał o „publiczności”. Kiedy skończyłam wróciłam do przytomności i uczucie lęku wróciło także…
-no młoda damo, temperament to ty masz nie mały;)-powiedziała niska kobieta w dużych okularach.
Popatrzyłam lekko przestraszonymi oczyma, ale kiedy starszy pan uśmiechnął się przyjaźnie i oznajmił mi, że przeszłam dalej, ucieszyłam się.
Teraz przyszła kolej na Inez.
Czekałam na nią na korytarzu kiedy nadeszła Ana.
-o hej! Ty tez na casting?
-no w sumie to tak ale raczej nie widzę dla siebie szans
-ja też nie widziałam a jednak przeszłam dalej
-żartujesz?! Ty już tam byłaś? I jak ? opowiadaj…
-no jest pięć osób w komisji i ogólnie to…-ale urwałam gdyż nagle drzwi otworzyły się i pojawiła się w nich zapłakana przyjaciółka…
-Inez kotku co się stało?
-ja…ja…ja się nie dostałam
-co??????????
-to co słyszysz-wyszeptała i wybiegła z klubu.
Zostałam jeszcze żeby poczekać na Anę…
Czekałam dość długo jednak dziewczyna wyszła rozpromieniona
Już od progu krzyczała, że ją przyjęli…
Na koniec wyszła komisja i oficjalnie przeczytała wyniki. Dostało się 7 osób w tym my dwie.
Szczęśliwe pobiegłyśmy do domu.

-Bill?!
-tak ?
-powiedz mi czy nadal jesteś zły?
-oj już nie… dobra stary co było minęło… jesteśmy razem z Katie i teraz tylko to się liczy, a Ty jestes moim bratem więc spoko.
-cieszę się że to mówisz, ale skoro już zacząłem to dokończę…
wiesz jak mi trudno? Szczególnie teraz…
-co jest?-Bill wyraźnie zaniepokojony dość dziwnym jak na Toma zachowaniem usiadł na łóżku uważnie przypatrując się zmęczonej twarzy brata…
-bo widzisz mimo to, że znów zaczynam ten temat… kocham ją Bill… może masz mi to za złe… ale tyle razem przeszliśmy… i ten wypadek, i to po wypadku. Może nie znam jej dobrze, ale przecież Ty też nie a mimo to się kochacie. Może jestem inny niż ty… może trudniej przechodzi mi przez gardło ciche „kocham cię”…
może liczy się teraz dla mnie tylko sex… ale… ale jednak brakuje mi czegoś… czuję się pustym człowiekiem…
może to kariera?
Bill przejechał palcami po swoich włosach i schował twarz w dłonie… chyba uświadomił sobie, że nadszedł wreszcie czas szczerej rozmowy.
-wiesz…ja ostatnio też przezywam niemały kryzys wewnętrzny. Sam wiesz jak bardzo pragnąłem żeby nasze dziecięce marzenia się spełniły. Obiecywałem sobie, że żadne pieniądze czy sława mnie nie zmienią… ale tak nie jest… czuję się podłym snobistycznym chłopakiem, który tylko liczy… liczy kolejne pieniądze za koncert…
a nie liczy się z tym, że tysiące dziewczyn widzą we mnie kogoś innego niż naprawdę jestem…
a teraz pojawiła się Katie…
zwykła dziewczyna, a czuję, że coś mną ruszyło… przed nami znów koncerty, a mi tak ciężko, ale Ty i tak nie zrozumiesz…
-no widzisz… a myślałem, że jednak jako brat mnie wesprzesz… ja do cholery chce kochać i potrafię i kocham ale nikt mnie nie słucha!
Jak ja mogłem myśleć że ta rozmowa podniesie mnie na duchu! Nawet Ty uważasz mnie za idiotę… ok… dam radę… skoro Ty możesz to ja tym bardziej
Tom wyszedł z pokoju i zostawił Billa zamyslonego …

wróciłam do domu…
w ciemnym pokoju w kącie siedziała zwinięta w kłębek łkająca Inez…
-nie płacz… proszę nie płacz… ja i tak nie jadę…
-jakto?-podniosła głowę a po policzku spłynęła delikatnie łza.
-bez Ciebie się nie rusze…
roześmiała się na te słowa, ale już po chwili smutek powrócił.
-nie możesz… musisz jechać! Kochasz taniec, a w życiu raz się udaje raz nie… tym razem to Ty zwyciężyłaś…
posmutniałam, ale w głębi wiedziałam, że kocham ją za to jaka jest… że jest mi potrzebna… i że wakacje się kończą…

cichy szelest… chłod… i granatowe niebo…
dwóch chłopaków na skateparku. Jo i Tom… niegdyś dwóch wrogów, dziś jakby trochę lżejszych…
dwóch jakże odmiennych a i po części podobnych…
-Tom… skończmy to, nie ma sensu się darzyć antypatią
-masz racje stary, ale trafiłeś na zły dzień… nie mam nastroju na koleżeństwo. Najpierw Ty spieprzyłeś sprawe… teraz jeszcze ja z Billem…
ale to nic… zdarza się…
Jo spojrzał ze zdziwieniem na Toma i przemknęła przez jego głowę jadowita myśl…
Tyle już zepsuł… a teraz znów próbuje coś zrobić… tylko tak właściwie to po co?
Chyba sam tego nie wie…
-Kaulitz… ja wiem, że Ty ją kochasz… ja ją tylko lubię… mogę Ci pomóc ją zdobyć
-chodzi z moim bratem
-a co to za problem? Mogę ją mu dla Ciebie odbić.
-nie! Nie zrobię tego świństwa bratu!
-ehh a ile on zrobił dla Ciebie?
Rozumie Cię chociaż? Pogadał z Tobą szczerze? Podyskutował o twoich problemach? Pomógł ci je zlikwidowac? Rozwiązać? Czy tylko wysmiał…?
-masz racje…
w Tomie obudziły się negatywne emocje… może była to złość? Spisek? Na własnego brata? Tego już za wiele, ale co robi głupia miłość by się spełnić?
Wielki księżyc a w jego świetle dwie postaci…
Dwóch chłopaków na deskach… dwóch niegdyś wrogów, dziś przyjaciół????
Eh…
Cisza… jeden płacz solo… to płacz Billa…
Cisza…jeden smutek… Katie…
Cisza… przerwana okrutnym śmiechem…
Własny brat przeciwko bratu…ale czy nie tak to miało być? Wszakże brat bratu nienawiścią zapłaci…


CHAT KOCHANI BĘDZIE W NIEDZIELĘ 29.04.07 O GODZ. 21.00
ZAPRASZAM KOCHANI;)A LINK DO CHATA MACIE WYŻEJ NAD NOTKĄ;)
PAPA I NEXT ZA 35 KOMCI;)


...zagubiona w marzeniach... 27/04/2007 21:07:16 [komentarzy 59] nie pozwól mi więcej płakać-zostaw choć jedną łzę.

Ksiega
fani...tacy prawdziwi
wpisz się...
wierzę w was...adoptujcie mnie...
Archiwum
2008
czerwiec...czy kiedyś zapomnę??
styczeń wyrył blizny w moim sercu...
2007
odszedłeś w listopadową noc...
z lipcem zasypiam...
czerwiec...czy kiedyś zapomnę??
kwitniem zachłysnęłam się jak wodą...
może kiedyś będzie inaczej...marzec...
w lutym wiatr przywraca mi skrzydła...
styczeń wyrył blizny w moim sercu...
2006
wraz ze śniegiem grudniowym spadło na mnie szczęście...

Linki
opowiadania o th :D
ZAJEBISTE OPKO O TH;]
ODJAZDOWE OPKO... I NIE TYLKO;]
ANETTE-TH
IZKA-ICH-BIN-NICHT-ICH
MOJE DRUGIE OPO;]
ICH HABE NUR DICH... :(
TOM BILL UND ICH xD
OPKO TYSI:):):):):):):) ZAGLĄDAĆ!!!
nat-th ;) polecam;)
kolejne opko które kocham.... opko Dominiki ^^ :*
positiv pages :D
BLOG O SŁAWNYCH...POLECAM :))
KATE-UND-TOKIOHOTEL
BILL VON TH
WIERSZE...
ZRYTE WIZJE...:) -WBIJAĆ ZAJEBISTY BLOG xD
AMEN2 ;)
AnGel 111 ;] polecam xD
ocenki opowiadań
blog Tysi;)
okrutne-i-bezczelne :D

Ulubieni















Licznik
czytało: 22396
Ja

wszystko co tutaj zamieszczam jest tylko tworem mojej wyobraźni, niczego nie utożsamiajcie z rzeczywistością...



© 2006 Magda Buraczewska









Jim Brickman

"Beautiful mind"

By Inventive



Szablony i muzyka na bloga



by


Lay & html by: Jolievin
others: all-with-passion
for: Aischa